poniedziałek, 21 października 2019

Florence - let's go for a walk together. Part I

Florence - let's go for a walk together. Part I


Florencja uważana jest za jedno z najwspanialszych włoskich miast i z tym stwierdzeniem ciężko się nie zgodzić. Żeby zwiedzić historyczne centrum potrzeba niewiele czasu, i bez problemu wystarczy weekend. Jeśli jednak planujecie nie tylko pochodzić po uroczych uliczkach, ale też pozwiedzać zabytki i muzea, których jest we Florencji bez liku, a które obfitują w wiele ważnych i dobrze znanych dzieł, warto zostać na dłużej. 

Wysiadając z tramwaju na stacji Santa Maria Novella już widzieliśmy tak nam dobrze znaną z przewodników słynną kopułę katedry Santa Maria del Fiore. Postanowiliśmy podążać za tym widokiem. Dzień był gorący, a na ulicach nadal przechadzało się pełno turystów, pomimo tego że była już druga połowa września. W tłumie ludzi doszliśmy do placu, Piazza del Duomo, gdzie dech nam zaparło. Przed nami widzieliśmy katedrę z przepiękną fasadą, wieloma rzeźbami i dekoracjami. Obok katedry wysoką dzwonnicę, a z tyłu górującą, wyróżniającą się kopułę. Katedra, utrzymana w odcieniach bieli odbijająca wrześniowe słońce, pięknie prezentowała się na tle pomarańczowych i żółtych budynków. A cały skwer tętnił życiem: turyści, próbujący uwiecznić każdy detal na zdjęciach, lokalni artyści grający lub malujący w cieniu katedry oraz mieszkańcy, który pędząc na rowerach, starali się wszystkich omijać.

***

Florence is considered as one of the greatest Italian cities and it's hard to disagree with this statement. If you would like to go there and see the historic heart of the city, surely a weekend will be enough. However, if you're planning not only to walk around the charming streets, but also to explore the monuments and museums, which there are dozens in Florence, many of which are displaying important and well-known pieces of art, then it is worth staying for longer. We spent there three full days and still didn't manage to see everything. 

Getting off the tram at the Santa Maria Novella stop, we could already see one of the most known symbols of Florence - the famous dome of the Cathedral of Santa Maria del Fiore. We decided to follow this view. The day was hot, and the streets were still full of tourists, even though it was already mid-September. In the crowd of people we entered the square, Piazza del Duomo, where we had our breaths taken away. In front of us we saw the cathedral with a beautiful façade, with many sculptures and decorations. Next to the cathedral there was a tall belltower and behind it the majestic, distinctive dome. The cathedral, decorated in shades of white reflecting the September sun, beautifully presented against the backdrop of orange and yellow buildings. The centre was full of life with tourists who tried to catch every detail with their cameras, local artists playing instruments or painting in the shadow of cathedral and residents trying to pass on the bicycles. 




Obeszliśmy plac dookoła, po czym wybraliśmy się wolnym krokiem na spacer wąskimi uliczkami miasta. Mijaliśmy kolejne sklepy oferujące pyszne jedzenie, bary pachnące kawą i croissantami, ulicznych artystów oraz sprzedawców. Przeszliśmy obok Piazza della Repubblica oraz Mercato Nuovo, gdzie przyglądaliśmy się straganom obfitującym w pamiątkowe pocztówki, magnesy, a także miniaturowe statuetki Dawida. Florencja znana jest z produkcji wyrobów skórzanych, których nie mogło zabraknąć na straganach. Niestety, ich jakość nie była szczególna, a na każdym stoisku widzieliśmy praktycznie takie same rzeczy. Niespiesznie szliśmy w stronę Arno, rzeki która przepływa przez miasto. Zatrzymaliśmy się po drodze na placu Piazza della Signoria, gdzie mogliśmy się orzeźwić przy fontannie Neptuna, a następnie odpocząć chwilę w cieniu Loggia dei Lanzi, niewielkiej otwartej przestrzeni mieszczącej pod swoim dachem znane rzeźby, takie jak Perseusz z głową Meduzy lub Porwanie Sabinek, przedstawiające słynne mity i legendy. Z tej perspektywy przyglądaliśmy się ludziom na placu, grupom turystów z przewodnikiem, rodziców pilnujących dzieci, a w tle w słońcu stał masywny Palazzo Vecchio z charakterystyczną, wysoką na 94 metry wieżą, zwieńczoną tarasem.

***

We walked around the square and then went for a stroll through the narrow streets of the city. We passed many shops offering delicious food, bars with strongly attractive smell of freshly made coffee, street artists and vendors. We passed by Piazza della Repubblica and Mercato Nuovo, where we looked at stalls full of commemorative postcards, magnets, as well as miniature David statuettes. Florence is known for the production of leather products, which could not be missing from the stalls. Unfortunately, their quality was not great and unique, and we saw practically the same things at every stand. Then we stopped in Piazza della Signoria, where we could refresh ourselves at the fountain of Neptune, and then rest for a while in the shade of Loggia dei Lanzi, a small open space housing under its roof famous sculptures, such as The Perseus with the Head of Medusa or The Rape of the Sabine Women, depicting the famous myths and legends. From this perspective, we watched people in the square, groups of tourists with a guide, parents guarding children. In the background, in the sun stood a massive Palazzo Vecchio with a characteristic tower, 94 meters high, topped with a terrace.








W końcu dotarliśmy do słynnego mostu nad rzeką Arno, Ponte Vecchio, gdzie obecnie znajduje się wiele sklepów jubilerskich. Jest to najstarszy most we Florencji, który jako jedyny ocalał podczas II Wojny Światowej. Początkowo znajdowały się tam sklepiki handlarzy rybami i mięsem, aż pod koniec XVI wieku zostały usunięte z mostu na rozkaz księcia Ferdynanda I, a na ich miejscu powstały warsztaty jubilerskie i złotnicze.

Przekraczając Ponte Vecchio zaczęliśmy zwiedzać kolejną część Florencji znajdującą się na drugim brzegu rzeki. Ta część Florencji zwana jest Oltrarno i mieści się tam kilka historycznych miejsc, takich jak Pałac Pitti, Ogrody Boboli czy Plac Michała Anioła, do których zmierzaliśmy. Wiedzieliśmy, że niestety nie uda nam się zobaczyć wszystkiego, więc postanowiliśmy pominąć wizytę w Pałacu Pitti i skierowaliśmy się do Ogrodów Boboli, największego z florenckich parków. Został założony w 1549 roku, ale udostępniono go publicznie dopiero dwieście lat później. Jest położony na wzgórzu, za Pałacem Pitti, skąd widać niemal całe miasto. Ogrody Boboli utrzymane są w francuskim stylu i zawierają liczne fontanny i rzeźby nawiązujące do starożytności. Spacerowaliśmy tam pod górkę i z górki mijając cyprysową aleję, zaglądaliśmy do grot, przyglądaliśmy się freskom i niezliczonym rzeźbom.

***

Finally we got to the famous bridge over the Arno River, Ponte Vecchio, where there are now many jewellery stores. It is the oldest bridge in Florence, which was the only survivor after World War II. Initially there were shops selling fish and meat, until the end of the 16th century, when they were removed from the bridge at Prince Ferdinand I's order, and in their place jewellery and goldsmith's workshops were established.


Crossing Ponte Vecchio, we started exploring another part of Florence on the other side of the river. This part is called Oltrarno and it houses several historic places, such as Pitti Palace, Boboli Gardens and Michelangelo Square, to which we were heading. We knew, that unfortunately we could not see everything, so we decided to skip the visit to Palazzo Pitti and headed to the Boboli Gardens, the largest of Florence's parks. It was founded in 1549, but it was not made available to the public until two hundred years later. It's located on a hill behind the Pitti Palace, from where you can see almost the entire city. The Boboli Gardens are maintained in a French style and contain numerous fountains and sculptures referring to antiquity. We walked up and down the hill, passing the cypress alley, looked into the grottoes, frescoes and countless sculptures.










Po ponad dwóch godzinach spędzonych w ogrodach, wyruszyliśmy w dalszą trasę, wzdłuż rzeki Arno. Słońce powoli zbliżało się do horyzontu, zmieniając barwę promieni padających na miasto, a my wspinaliśmy się po stromych uliczkach, aby zdążyć i móc podziwiać zachód słońca z Placu Michała Anioła. Jednak nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł i gdy już dotarliśmy do celu, okazało się, że znalezienie wolnego miejsca na tarasie widokowym graniczy z cudem. Przyczailiśmy się i po kilku (a może nawet kilkunastu) minutach udało nam się wcisnąć w jedyną wolną, wąską przestrzeń jaką udało nam się znaleźć. Szczerze mówiąc było to w rzeczywistości jedno i pół miejsca! Kocham zachody słońca i taki widok nad Florencją to jeden z piękniejszych jakie widziałam, jednak w takim tłumie nie potrafiłam się nim cieszyć, więc po krótkim czasie zrezygnowaliśmy, oddaliśmy nasze miejsce kolejnym turystom i ruszyliśmy do naszego noclegu, aby zregenerować siły i kolejnego dnia odkrywać więcej.

***

After more than two hours spent in the gardens, we kept walking along the Arno river. The sun was slowly approaching the horizon, changing the colour of the light of the city, as we were climbing the steep streets to admire the sunset from Michelangelo Square. However, it wasn't only our idea and once we reached the destination, it turned out that finding a free space on the observation point is almost a miracle. We waited a bit and after few (or maybe even a dozen or so) minutes we managed to squeeze into the only free, narrow space we were able to find among the tourists. To be honest it was actually one and a half person-size place! I love the sunsets and this one over Florence is one of the most beautiful I've ever seen, but in such a crowd I couldn't enjoy it, so after a short time we gave up, gave our place to more tourists and went to our accommodation to recover and discover more on the next day.





poniedziałek, 16 września 2019

Lemon cheesecake

Lemon cheesecake

Najprostszy i najbardziej popularny sernik na wyspach to ten wykonany z serka Philadelphia. Sama zaczęłam próbować takich serników na różne sposoby odkąd się przeprowadziłam i szybko się w nich zakochałam. Są proste, łatwe i zawsze dobrze wychodzą. Jedyny minus, który tak na prawdę nawet nie jest minusem, to serniki takie wymagają czasu żeby stężeć.
Ten cytrynowy jest lekki jak pianka i idealnie nada się na ciepłe dni, lub jeśli tak jak ja, chcecie przedłużyć sobie lato.

Składniki na spód:
150 g herbatników Digestive (lub podobnych)
60 g masła, roztopionego

Składniki na masę serową:
400 g kremowego sera Philadelphia w temperaturze pokojowej
2 lyżki stołowe startej skorki z cytryny
80 ml (1/3 szklanki)  soku z cytryny
400 g słodkiego mleka skondensowanego
1 łyżka wody
4 g (1,5 łyżeczki) żelatyny w proszku

Lemon curd - czyli sos cytrynowy

***

The easiest and the most popular type of cheesecake here in UK is the one made from Philadelphia cheese. Since I moved here, I started to try to make my own cheesecakes like this, and fell in love in them. There are simple and easy to make. The only downside is that  it needs time to set in a fridge.
This lemon cheesecake is very light and smooth, perfect dessert during hot days, or if you want to excess summer days for a little longer.

Ingredients
The Base
150 g digestive biscuits
60 g unsalted butter, melted


The cheesecake
400 g full fat cream cheese in room temperature
2 tbsp lemon zest
80 ml (1/3 cup) lemon juice
400 g condensed milk
1 tbsp water
4 g (1 1/2 tsp) powder gelatin
Lemon curd


Przygotowanie: 
Spód
Ciastka i masło umieść w malakserze i zmiksuj do momentu otrzymania masy ciasteczkowej o konsystencji mokrego piasku. W przypadku braku malaksera - ciastka umieść w mocnym woreczku (np. z zapięciem) i uderzaj mocno wałkiem lub tłuczkiem, do ich pokruszenia, a na końcu połącz z roztopionym masłem. 
Spód formy o średnicy 20 cm (ja akurat miałam 23 cm) wyłóż papierem do pieczenia, boków nie wykładaj. Masę ciasteczkową wysyp na spód formy i przy użyciu szklanki ugnieć równą warstwę.

***


Instructions

The Base
Crush the digestive into fine crumbs. You can put the biscuits in a bag and crush them using a rolling pin, but I simply used a food processor. Add in melted butter and mix everything together in a bowl until the mixture becomes wet-sand like.
Pour the mixture into an 20 cm springform pan and spread evenly. Using the bottom of a glass, press and compact the mixture tightly and evenly to the base of the pan. Place the pan in the freezer for 30 minutes.





Masa serowa
Ser Philadelphia przełóż do dużej miski i miksuj przez chwilę, aby nadać puszystości. Dodaj startą skórkę i sok z cytryny oraz mleko skondensowane i miksuj do uzyskania gładkiej, jednolitej masy. Odłóż na bok. 
Żelatynę zalej wodą w małej miseczce i zostaw na 5 minut do nasiąknięcia. Po tym czasie, podgrzewaj w mikrofalówce, aż do rozpuszczenia się żelatyny. Użyj interwałów po 15 sekund przy najwyższej mocy, mieszając za każdym razem. 
Do żelatyny dodaj łyżkę stołową wcześniej przygotowanej masy serowej i dobrze wymieszaj. Następnie dodaj żelatynę do miski z masą serową, wymieszaj albo miksuj, aż się dobrze połączą. 
Masę serową wyłóż na wcześniej przygotowany spód i wyrównaj. Odłóż do lodówki, aż sernik się ściągnie. Najlepiej na całą noc. 
Gdy sernik zastygnie, wyjmij go z formy i udekoruj sosem cytrynowym (Lemon curd). Ja mój kupiłam już gotowy, ale jeżeli nie znajdziesz go w sklepie, to tutaj odsyłam do przepisu, gdzie możesz w prosty sposób zrobić własny. 
Smacznego!

***

The Cheesecake
In a bowl, add in cream cheese and whisk for a few minutes until fluffy. Add in lemon zest, lemon juice and condensed milk. Mix everything until well combined. Set aside.
In a small bowl, add in water and sprinkle the gelatin powder. Leave for 5 minutes to soak. After 5 minutes, heat in microwave until the gelatin is fully dissolved. Use max power with 15 seconds intervals, mixing after each intervals.
Add around 1 tbsp of previously prepared cream cheese mixture into the gelatin mixture, stir to mix well. Then add the gelatin mixture into the cream cheese mixture and immediately mix everything together to combine.

Pour into previously prepared base and spread evenly. Chill in the fridge until it fully sets, minimum overnight.
After the cheesecake is fully set, carefully remove the springform. Pour lemon curd on top of the cheesecake.
Enjoy!


piątek, 6 września 2019

Edinburgh Festival

Edinburgh Festival

Jak już wspomniałam we wcześniejszym wpisie, w sierpniu wybrałam się na kilka występów i przedstawień związanych z odbywającym się przez około trzy tygodnie Festiwalem. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć co to za Festiwal, czy warto się na niego wybrać, czy raczej omijać Edynburg o tej porze szerokim łukiem.

Fringe Festiwal w Edynburgu jest największym na świecie festiwalem sztuki, który corocznie odbywa się w sierpniu. Mówi się, że jest on największą celebracją sztuki i teatru na świecie.
Festiwal powołano do życia w 1947 roku jako Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu. Miał na celu ożywić smutne powojenne czasy. Osiem zespołów teatralnych niezapowiedzianie pojawiło się na jego inauguracji i chcąc wykorzystać szeroką widownię zaprezentować swoje przedstawienia, w niekonwencjonalnych miejscach, jak na przykład Opactwo Dunfermline. Nikt wówczas nie przypuszczał, że właśnie to ustali, jak będzie wyglądał Festiwal w przyszłości - brak oficjalnych zaproszeń na przedstawienia, które odbywają się w niekonwencjonalnych miejscach, których z roku na rok przybywa. 
Fringe Festiwal to tak na prawdę zbiór kilku większych wydarzeń i występów, takich jak Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu, Festiwal Fringe, Festiwal Sztuki, Międzynarodowy Festiwal Książki oraz występ The Royal Military Tattoo. 

***


As I've already mentioned in an earlier post, in August I went to several performances. They were organised in Edinburgh as there was a three-week festival going on. Today I would like to tell you what this festival is, whether it is worth going to it, or rather avoid Edinburgh at this time.


Edinburgh Festival is the world's largest arts festival, it takes place annually in August. It has been called the most famous celebration of the arts and entertainment in the world
The Fringe started life when eight theatre companies turned up uninvited to the inaugural Edinburgh International Festival in 1947. These groups aimed to take advantage of the large assembled theatre crowds to showcase their own alternative theatre in city's major not ordinary venues, such as Dumfermline Abbey. This meant that two defining features of the future Fringe were established at the very beginning – the lack of official invitations to perform and the use of unconventional venues, which are more with every year. 
The Fringe Festival really consists of several events and performances, such as Edinburgh International Festival, Edinburgh Fringe Festival, Edinburgh Art Festival, Edinburgh International Book Festival and The Royal Military Tattoo.



Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu

To najstarsza i najbardziej prestiżowa część Festiwalu, odbywająca się w największych teatrach w mieście. W tym czasie, na zaproszenie dyrektora, do Szkocji przyjeżdżają najlepsi wykonawcy muzyki (często klasycznej), teatru, opery i tańca z całego świata. Organizowane są również wykłady i warsztaty. Na deskach teatru w tym czasie nie raz zaprezentowano premierowe występy teatralne czy baletowe. 
Więcej informacji oraz bilety znajdziecie tutaj.

***

Edinburgh International Festival
This is the oldest and most prestigious part of the Festival, taking place in the largest theaters in the city. By invitation from the Festival Director, the International Festival brings top class performers of music (especially classical music), theatre, opera and dance from around the world to perform. The festival also hosts a series of talks and workshops. At this time, the world's premieres of theatre or ballet performances were presented.

More information and tickets can be found here.

Fringe Festiwal w Edynburgu
Jego nazwę można przetłumaczyć jako Festiwal na obrzeżach miasta, jako że jego pierwsze spektakle odbywały się poza miastem, głównie w Opactwie Dunfermline. Potocznie nazywany jest festiwalem ulicznym.  Jest to festiwal sztuki otwartej, nie ma komitetu selekcyjnego i każdy może wziąć udział z dowolnym rodzajem spektaklu. Oficjalny program Fringe dzieli programy na sekcje dla teatru, komedii, tańca, teatru fizycznego, cyrku, kabaretu, programów dla dzieci, musicali, opery, muzyki, słowa mówionego, wystaw i wydarzeń. Komedia to największa sekcja, która stanowi ponad jedną trzecią programu i ma najliczniejszą widownię.
Więcej informacji oraz bilety znajdziecie tutaj.

W tym roku wybrałam się na trzy spektakle tego typu. Występ Foil Arms and Hog, trójki Irlandczyków znanych z ich kanału na YouTube, gdzie prezentują skecze komediowe, okazał się świetną zabawą. Dzień przed występem obejrzałam kilka skeczy, wśród nich ten, po którym strasznie się obawiałam, że ich akcent będzie dla mnie niezrozumiały. Okazało się, że wprost przeciwnie, nie miałam wielu trudności, a godzinny występ minął szybko, zaledwie jakby trwał kilka minut.
Wspominając wspaniałe skecze Ireneusza Krosnego, przy którym zawsze miałam ubaw po pachy pomimo braku słów, wybrałam się na pantomimę w wykonaniu włoskiego artysty Paolo Nani. Występ zatytułwany List (The Letter) to jedna historia pisania tego samego listu zepsutym długopisem pokazana na piętnaście różnych sposobów: zaskakujący, straszny, bez rąk i wiele innych. Zapowiedź znajdziecie tutaj.
Ostatnim spektaklem, na który się zdecydowałam, była parodia Alicji w Krainie Czarów (tytuł orginalny: Alice through cocktail glass), podczas której jedna osoba z zespołu występowała pod wpływem alkoholu. Reszta aktorów musiała się nie raz wykazać kreatywnością oraz refleksem, aby nadążać za koleżanką/kolegą, który zapomniał tekstu, albo postanowił opowiedzieć historię inaczej. Ta sama grupa teatralna ma w repertuarze inne parodie: Opowieść wigilijną, Makbeta czy Romeo i Julię. Po dawce śmiechu, jaką otrzymałam na Alicji (...), wiem że z ciekawością wybrałabym się na wszystkie pozostałe!

***

Edinburgh Fringe Festival
Its name can be understood as a festival on the outskirts of the city, as his first performances took place outside the Edinburgh, mainly at Dunfermline Abbey. It is commonly called a street festival. It is an open access performing arts festival, meaning there is no selection committee, and anyone may participate, with any type of performance. The official Fringe Programme categorises shows into sections for theatre, comedy, dance, physical theatrecircuscabaret, children's shows, musicals, opera, music, spoken word, exhibitions and events. Comedy is the largest section, making up over one-third of the programme and the one that in modern times has the highest public profile.
More information and tickets can be found here.


This year I went to three performances of this type. The performance of Foil Arms and Hog, the three Irish known from their YouTube channel, where they present comedy sketches. The day before the show I watched a few sketches, among them this one after which I was afraid that their accent would be incomprehensible to me. It turned out that on the contrary, I didn't have any difficulties, and the hour performance went quickly, as if it lasted just few minutes. Remembering the wonderful sketch of Ireneusz Krosny, at which I always had lots of laugh despite the lack of words, I went to the pantomime performed by the Italian artist Paolo Nani. The show called The Letter is a story of writing the same letter with a broken pen, shown in fifteen different ways: surprising, scary, hands-free and many more. You can find the trailer here. The last show I decided to go to was a parody of Alice in Wonderland (original title: Alice through cocktail glass), during which one member of the cast performed under the influence of alcohol. The rest of the actors had to show their creativity and be ready to quickly adapt to the situation in order to keep up with the drunk character who forgot the text or decided to tell the story differently. The same theatre group has different parodies in its repertoire: Christmas Carol, Macbeth or Romeo and Juliet. After the dose of laughter I had at Alice (...), I know that I would go with curiosity to all the others!





The Royal Military Tattoo



Nazwa tattoo wywodzi się od XVII-wiecznej holenderskiej frazy doe den tap toe, co oznacza po prostu zakręć kran. Był to sygnał dla właścicieli tawerny, grany przez Korpus Bębnów pułku, do zamknięcia kranów od beczek piwa, dzięki czemu żołnierze wycofywali się do swoich kwater o rozsądnej porze. Pod koniec XVIII wieku, wraz z ustanowienie nowoczesnych koszar, terminem tattoo nazywano ostatni dyżur dnia oraz ceremonialną formę wieczornej rozrywki wykonywaną przez muzyków wojskowych.
Pierwszy publiczny występ Military Tattoo odbył się w 1949 roku w Princes Street Gardens w Edynburgu I był zatytułowany Coś o żołnierzu. Oficjalnie jednak, pierwsze przedstawienie odbyło się rok później, w 1950 roku na placu przed Zamkiem w Edynburgu. Osiem występów w programie przyciągnęło około 6000 widzów, którzy siedzieli na prostych ławkach i rusztowaniach naokoło placu.
Dzisiaj The Royal Military Tattoo stanowi znany na całym świecie, coroczny występ wojskowy, wykonywany przez Brytyjskie Siły Zbrojne, Wspólnotę Narodów oraz miedzynarodowe zespoly wojskowe oraz zespoly artystow na placu przed Zamkiem w Edynburgu. Każdego sierpnia jest to główne przedstawienie festiwalu, a bilety, które można zakupić już pod koniec stycznia lub na początku lutego, rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Show uświetnia często finałowy pokaz fajerwerkow, odbywający się przy akompaniamencie dudniarzy, bębniarzy oraz chóru. Jako wrażliwa osoba w tym momencie zawsze mam gęsią skórkę oraz łzy wzruszenia w oczach.
W 2020 roku można się spodziewać jeszcze bardziej wyjątkowego przedstawienia, jako że będzie to 70-lecie The Royal Military Tattoo!
Więcej informacji znajdziecie na głównej stronie: edintattoo. Tam też możecie obejrzeć archiwalne zdjęcia z pierwszych pokazów.

***

The term tattoo derives from a 17th century Dutch phrase doe den tap toe which literally means turn off the tap. It was a signal to tavern owners played by a regiment's Corps of Drums, to turn off the taps of their ale kegs so that the soldiers would retire to their barracks at a reasonable hour. At the enf of the 18th century, with the establishment of modern barracks and full military bands, the name tattoo was used to describe the last duty call of the day, as well as a ceremonial form of evening entertainment performed by military musicians. 
The first public Royal Military show took place in 1949 in Princes Street Gardens in Edinburgh and was entitled Something About a SoldierOfficially, the first show took place a year later, in 1950 on the esplanade of Edinburgh Castle. Eight groups performed during the show which was watched by 6000 people simply sitting on benches and scaffold structures around the castle. 
Today The Royal Military Tattoo is an International annual show performed by British Armed Forces, Commonwealth, international military bands and artistic teams. Each August it's the most popular show at  the Edinburgh Fringe Festival and tickets are gone in just few weeks, usually early in the year.
The great final of each Tattoo is a beautiful song sang by an artist with choir, pipe bands and all performed together. It has also firework performance, which always gives me goose bumps and tears in my eyes. 
In 2020 I believe the show will be even more special, as it's 70th anniversary! 
You can find more information (and pictures from first shows) on the official website: edintattoo.  







Jeżeli lubicie koncerty, przedstawienia teatralne i muzyczne, dobre jedzenie, a nie przeszkadzają Wam tłumy turystów, to Edynburg w czasie trwania festiwalu, będzie wyborem wprost dla Was! Nie musicie się wybrać, na żadne drogie spektakle, aby uczestniczyć w festiwalu i poczuć tę atmosferę. Żyje tym całe miasto. Wystarczy spacer wzdłuż Royal Mile, gdzie wielu artystów prezentuje swoje umiejętności za darmo. Możecie się wybrać na Bristo Square, gdzie znajdziecie festiwalowy ogródek tętniący życiem, a kawałek dalej, przy George Square stoi zwykle kilkanaście budek z jedzeniem na wynos (a wśród nich nawet pierogi)! Jest to świetne wydarzenie dla miasta i przede wszystkim świetna atrakcja turystyczna, z której warto skorzystać.

***

If you like concerts, theatre and music performances, good food, and don't mind crowds of tourists, Edinburgh during the festival will be great choice for you! You don't have to go to any expensive performances to enjoy the festival and feel its atmosphere. The whole city lives with it. Just take a walk along the Royal Mile, where many artists present their skills for free. You can also go to Bristo Square, where you will find a festival village full of life, and a bit further, at George Square there are usually a dozen or so take-out booths (one sells dumplings)! This is a great event for the city and, above all, a great tourist attraction that is worth attending to.





Copyright © 2016 Simple Life by Paula , Blogger